Pomyślałam sobie, że warto zacząć coś robić. Nie to, żebym nic nie robiła, bo przecież jako matka 15-miesięcznej kobietki mam bardzo dużo zadań. Jako kobieta pracująca, która tylko niektórych prac się boi, także próbuję realizować swój kilkuletni plan zawodowy. Niestety ja i mój plan zawodowy jesteśmy w mniejszości, bo większość czasu zajmuje mi jednak dbanie o doczesne kwestie czyt. zabawy z dziecięciem, gotowanie, ogarnianie organizacyjne czasoprzestrzeni funkcjonującej w naszym M-3.
Niemniej zaczynam pisać. Pisać o tym, o czym pomyślę, o czym przeczytam i co zaobserwuję. Jeśli komuś coś się tu nie spodoba to nic nie poradzę. Zawsze możesz potraktować tego bloga jako moją drogę do utrwalenia i ćwiczenia języka kiedyś tam zasłyszanego, który jednak przez kilka godzin dziennie ogranicza się do „mama”, „tata”, „baba”, „gdzie”, „kikam” itd. Oczywiście nie to, że nie mam kontaktu z ludźmi z grupy wiekowej 20+. Miewam, jak najbardziej. Jednak nie w natężeniu, do którego byłam przyzwyczajona. ;)
O czym będę tu pisać? O realiach. Wielce społecznych i drobiazgowo koniecznych. Zatem wybacz jeśli pojawi się tu wniosek dot. reformy rent i emerytur w sąsiedztwie szybkiego przepisu na zupkę dziecięcą.
Ale jeśli jeszcze mnie czytasz to znaczy, że wielowątkowość Cię nie przeraża…? Cieszę się i zapraszam. ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz