Ostatnio zastanawiam się nad jednym z najbardziej dotkliwych kłamstw wszechczasów. Chodzi mianowicie o ugruntowanie w świadomości społecznej przekonania, że pojawienie się na świecie dzieci nie zmienia relacji między życiem zawodowym i osobistym oraz nie determinuje charakteru jednego i drugiego.
Jestem właśnie po rozmowie z trzema koleżankami, które z zaparciem (i z wielkim zmęczeniem) łączą pracę zawodową (dla uściślenia: korporacyjną) z wychowaniem 1-2 dzieci. Odbywa się to kosztem ich snu i oczywiście czasu spędzanego z dzieckiem. I nie piszę tu tylko o nich, ale także ich mężach. Zarówno opisywane kobiety jak i mężczyźni wracają do domu codziennie około godziny 18.00 i ten czas (do wieczora) muszą podzielić na: organizowanie posiłków, czas spędzony z dzieckiem, ewentualne zakupy, sprzątanie itp.
I to nie rzadkość, a pewna wielkomiejska norma- co tu wiele ukrywać. Tym bardziej, że minęły czasy, że w rodzinie wystarczy jeden "żywiciel". Może i takie rodziny z jednym "żywicielem" się zdarzają, ale z pewnością nie jest to polska, tzw. statystyczna rzeczywistość.
Jeśli zatem ktoś mi powie, że doskonale można łączyć rolę rodzica i pracownika/ business(wo)mana to wybaczcie, ale nie zgodzę się. Owszem doskonale można wypełnić jedną z ról. Ale niestety zawsze będzie ona tą główną, a w konsekwencji zepchnie coś (kogoś) na plan drugi.
Jestem właśnie po rozmowie z trzema koleżankami, które z zaparciem (i z wielkim zmęczeniem) łączą pracę zawodową (dla uściślenia: korporacyjną) z wychowaniem 1-2 dzieci. Odbywa się to kosztem ich snu i oczywiście czasu spędzanego z dzieckiem. I nie piszę tu tylko o nich, ale także ich mężach. Zarówno opisywane kobiety jak i mężczyźni wracają do domu codziennie około godziny 18.00 i ten czas (do wieczora) muszą podzielić na: organizowanie posiłków, czas spędzony z dzieckiem, ewentualne zakupy, sprzątanie itp.
I to nie rzadkość, a pewna wielkomiejska norma- co tu wiele ukrywać. Tym bardziej, że minęły czasy, że w rodzinie wystarczy jeden "żywiciel". Może i takie rodziny z jednym "żywicielem" się zdarzają, ale z pewnością nie jest to polska, tzw. statystyczna rzeczywistość.
Jeśli zatem ktoś mi powie, że doskonale można łączyć rolę rodzica i pracownika/ business(wo)mana to wybaczcie, ale nie zgodzę się. Owszem doskonale można wypełnić jedną z ról. Ale niestety zawsze będzie ona tą główną, a w konsekwencji zepchnie coś (kogoś) na plan drugi.






